|
|
|
Wspomnienie o Ryszardzie Kucharskim
|
|
Odszedł z naszego grona w 2003 r.
zasłużony nauczyciel, dyrektor Szkoły Podstawowej w Naratowie, kierownik
Biblioteki Pedagogicznej w Górze. Był jednym z tych, którzy w trudnych,
powojennych latach rozpoczynali pracę w zawodzie nauczycielskim,
organizując od podstaw działalność szkół i innych placówek oświatowych na
terenie powiatu górowskiego.
Ostatnim Jego miejscem pracy była Biblioteka Pedagogiczna w Górze, najpierw powiatowa, potem funkcjonowała jako filia PBW w Lesznie, w której przepracował 19 lat, w tym 14 na stanowisku kierownika. W okresie Jego pracy Biblioteka Pedagogiczna z małej biblioteki liczącej około 12 000 książek, przekształciła się w dużą instytucję oświatową, wspomagającą kształcenie i doskonalenie nauczycieli. Zbiory wzrosły prawie czterokrotnie, powiększył się lokal biblioteki, zorganizowano czytelnię w której było dostępnych ponad 100 tytułów czasopism w bieżącej prenumeracie. Dzięki Jego staraniom pod koniec lat 70 – tych w bibliotece było zatrudnionych 4 nauczycieli-bibliotekarzy z pełnym przygotowaniem bibliotekarskim i pedagogicznym co gwarantowało wysoką jakość usług bibliotecznych. W tymże okresie Biblioteka Pedagogiczna w Górze była największą biblioteką filialną w woj. leszczyńskim i była wysoko oceniana przez czytelników i zwierzchników.
W
1985 r. R. Kucharski zdecydował się przejść na emeryturę, na swoje miejsce
zarekomendował niżej podpisaną. Na moją wyraźną prośbę przepracował
jeszcze 3 lata na ½ etatu, służąc mi radą, gdyż z wielkimi obawami
przejmowałam stanowisko po Nim.
R.
Kucharski był moim pierwszym kierownikiem, przyjmował mnie do pracy,
wprowadzał w tajniki zawodu bibliotekarza. Był świetnym organizatorem i
administratorem, zawsze życzliwy w stosunku do pracowników i czytelników.
Jako kierownik sumienny i obowiązkowy. W toku wspólnej pracy dał się
poznać jako człowiek skromny i bardzo oddany swojej rodzinie. Jego pasją
była uprawa ogródka przydomowego a zwłaszcza hodowla kwiatów. Mógł o tym
godzinami opowiadać. Już jako emeryt wpadał od czasu do czasu do
biblioteki, gdzie był zawsze mile widziany, czasami przywoził piękne
kwiaty.
Pamiętaliśmy o Nim, był zapraszany do biblioteki, chętnie uczestniczył w
imprezach organizowanych przez ZNP.
Wiadomość o Jego śmierci przyjęliśmy z niedowierzaniem, był tak aktywny do
końca.
Zofia Stepan |