Bogdan Kosmulski

(1941-2004)

 

Do Góry przyjechał z Częstochowy w 1963 roku po uzyskaniu absolutorium z filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim i podjął pracę jako nauczyciel języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza. Mieliśmy obawy jak sobie poradzi z młodzieżą, ponieważ zewnętrznie był trochę inny. Okazało się jednak, że od pierwszych dni zjednał sobie sympatię młodzieży, braki fizyczne wyrównywał świetnie erudycją, pogodą ducha, niezwykłym poczuciem humoru. Szybko też znalazł wśród kolegów nauczycieli grono oddanych przyjaciół, a zdecydowały o tym nie tylko walory towarzyskie, ale również świetna gra w bridża i stosowane tutaj niezwykłe konwencje słowne tak w czasie licytacji, jak i rozgrywki, które przeszły do swoistej legendy i są słodką tajemnicą zainteresowanych. Wraz z Edwardem Bargielem, Antonim Nasiadko, Kazimierzem Kawką, Bogdanem Kaiserem i innymi zapaleńcami zapoczątkował sekcję brydża sportowego. Spotykaliśmy się najpierw w świetlicy PSS-u, później towarzystwo brydżowe przeniosło się do Domu Kultury, gdzie spotyka się po dziś dzień. Ludzie ci organizowali turnieje, wyjeżdżali na zawody wojewódzkie, a Bogdan wracał z dobrymi lokatami. Później przyszedł czas na rozgrywki nauczycielskie, którym patronował Związek Nauczycielstwa Polskiego.

W Liceum Ogólnokształcącym w Górze pracował do 1968 roku. We wrześniu tegoż roku w ramach uzupełniania kwalifikacji zawodowych przeprowadził w Szkole Podstawowej nr 2 przepiękną lekcję, w której uczestniczyłam, a która tak mnie, jak i ówczesnego inspektora oświaty Tadeusza Podwińskiego wzruszyła do łez, a było to omówienie lirycznego wiersza K. K. Baczyńskiego „Z głową na karabinie”. Trzeba pamiętać o tym, że miał On niezwykły talent pedagogiczny i aktorski, ale w normalnym funkcjonowaniu w szkole przeszkodziła Mu ciężka, nieuleczalna, powracająca choroba. W 1968 roku podjął pracę w Powiatowej Bibliotece Pedagogicznej, gdzie pracował do roku 1971, stąd przeszedł na rentę.

W późniejszym czasie, jeśli pozwalało Mu zdrowie, pracował jako nauczyciel polonista w Zespole Szkół Zawodowych, w Szkole Podstawowej nr 2 i Szkole Podstawowej w Sicinach. Całe swoje dorosłe życie związał z Górą. Tu mieszkał z żoną i córką, tu chciał być pogrzebany.

Odszedł od nas w sile wieku, zmarł 29 września 2004 roku. Mógł jeszcze pożyć, gdyby różne okoliczności życiowe były bardziej sprzyjające i gdyby wybory poczynań codziennych były bardziej racjonalne.

Bogdan pozostanie w pamięci tych wszystkich, z którymi w różnych okresach życiowych był blisko, pamiętać będą oni Jego niezwykle zaraźliwy śmiech i serdeczny stosunek do ludzi. Był człowiekiem wielkiego ducha. Był również poetą, skromnym niedrukowanym, nie umiał, a może nie chciał tego Swojego talentu ujawnić.

Niech w tym innym lepszym świecie będzie Mu jak najlepiej.

                                                  Zofia Hanulak

"Górowskie Zeszyty

Oświatowe" 8/2004